Rownoczesnie jak uczylem sie mowic, to tez gryzmolilem, gdziekolwiek sie dalo – matka mnie to opowiadala. Czy to na obrusach, czy na scianach. Ale mialem jakas taka potrzebe zeby to   opanowac, by to umiec, zeby duzo rysowac dalej, jakies swoje pomysly, ktorych sie dopiero spodziewalem.Zawsze jednak interesowal  mnie czlowiek, czlowiek-cialo, to co czlowiek wymysla, te rozne mechanizmy, zabawki, jak wymysla swoje potrzeby. To jest chyba temat moich obrazow.To malarstwo nie jest wlasciwie zupelnie intuicyjne. Zawsze podstawa, punktem wyjscia jest jednak rysunek, rysunek ktory moze byc, ale nie musi dalej rozwiniety, czyli namalowany, rozmalowany. Ja ten pomysl, ktory narysowalem chce zobaczyc w przestrzeni i kolorze. To jest malarstwo dzikie, szybkie , ekspresjonistyczne.

Malowanie sprawia mnie jakas dziwna trudnosc, jest takim przezwyciezaniem. Ja czesto podchodze do tego jak do jeza. Za rysunek biore sie od razu, nie sprawia mnie takich problemow. Interesuje mnie tez bardzo malarstwo fakturalne, urzywanie jakis innych materii, ale nie robie tego.Moze kiedys sie czyms takim zajme.

Bardzo tez interesuje mnie rzezba. Mam nawet w piwnicy cala tone gliny, tylko zawsze to odkladam na pozniej. Chcialbym tez zbadac rzeczywiscie jak w przestrzeni by wygadal jakis pomys, jakas figura, te figury, te twarze ktore maluje i by zbadac dokladnie ich anatomie, zbudowac nie patrzac na niczyja twarz, na zadne zdjecie, lecz sprobowac to wydusic z siebie, znalezc to w sobie. Chcialbym zbadac moje myslenie o kolorach i sprobowac myslec w ten sam sposob o dzwiekach. Zamienic kolory na dzwieki, zobaczyc jak kolory graja wlasciwie, jakie dzwieki maja kolory. ****** Wywiad udzielony w 2008 roku ******

 

 

Skonstruuje tajemną kostkę - wrota piekieł lub rajów - w zalezności jak delikwent ją otworzy ruszy i uruchomi, czy zaowocuje to trzęsieniem ziemi czy śpiewami chóralnymi madrygałów w nawie głównej katedry czasu, lub otworzy się czeluść z pozoru ponętna lecz potem okaże się potrzaskiem imadła pustki miażdźącej próżnię łamane przez nicość koma nonsens - wszystko przy wtórze krwiożerczego bełkotu sukubów i inkubów i innych maszkaronów.

Jako asystentów samego belzebuba , w jeszcze innej kombinacji kostka doprowadzi do stanu buddy przyglądającego się samopożerającemu się siwie podczas ostatniej wieczerzy wydanej na okoliczność stworzenia takiego stanu - czyli zajdą tu sprzężenia zwrotne i zapętlenia czasu co może mieć w efekcie rozmaite rezultaty jednocześnie, och ten ból egzystencjonalny! który wchodzi w reakcję z esencjami żywota naszego i wytrąca się sól ziemi, tej ziemi!                                                            ( czerwiec 2016 roku)

"Marcin Tomaszewski (ur. 1971, Toruń) * Malarstwo Tomaszewskiego wprowadza widza w magiczny świat. Wyobraźnia widza może być narażona na duży szok, metafizyczne wizje autora ocierają się o granice absurdu. Przedmiotem rozważań autora jest kobieta, szukająca dla siebie dalszego ciągu w bezustannie trwającej ewolucji egzystencji. Tomaszewski studiował na Wydziale Malarstwa UMK w pracowni prof. Mieczysława Ziomka w Toruniu. Ma za sobą parę wystaw indywidualnych i zbiorowych, w kraju i za granicą. *Zrodlo: desa Unicum